Znana z programu ,,Gogglebox. Przed telewizorem” Agnieszka Kotońska przyjechała do Piły zrobić zakupy i natychmiast została zauważona przez swoich fanów, którzy nie opuścili jej ani na krok. Wielu z nich nie mogło nachwalić się nowej sylwetki celebrytki

Jedni jej nie znoszą, a inni wprost przeciwnie - kochają i obdarowują prezentami, ale - jedno jest pewne nikt nie jest w stanie przejść obok niej obojętnie. Agnieszka Kotońska już tak ma, że robi wrażenie i czuje się z tym świetnie!

Jej słowa znalazły potwierdzenie, gdy celebrytka pojawiła się w jednej z pilskich galerii handlowych.

- Nie mogłam na spokojnie zrobić zakupów, bo co chwilę ktoś zatrzymywał mnie prosząc o wspólne zdjęcie i autograf - mówi.

Dzięki temu mogła jednak poznać pilan. Jakie mieszkańcy naszego miasta zrobili na niej wrażenie?

- Pilanie to bardzo mili i przyjaźni ludzie. Poznałam ich ze świetnego poczucia humoru. Na pewno nie są to nudziarze - podkreśla kobieta.

Zwariowana Rodzinka z telewizji

Agnieszka Kotońska popularność zdobyła dzięki udziałowi w programie ,,Gogglebox przed telewizorem”, gdzie na antenie kanału TTV, występuje u boku męża Artura i syna Dajana. Tworzą oni bardzo sympatyczną, choć nieco zwariowaną rodzinkę, która cechuje się ogromnym dystansem do siebie i świata. Są to reprezentanci Wielkopolski.

- Pochodzę z Obornik, ale od lat z rodziną mieszkam już w Chodzieży - opowiada Agnieszka.

Bohaterowie programu - warto dodać dla tych co nigdy nie oglądali - przed kamerami komentują inne telewizyjne stacje i ich programy, siedząc wygodnie na kanapach w swoich mieszkaniach.

Zaczęła tyć z wiekiem

W marcu ruszyła kolejna edycja programu, w której jego bohaterka zaskoczyła widzów nowym wizerunkiem.
Agnieszka - przypomnijmy - kiedy zaczynała pracę w telewizji była kojarzona jako kobieta plus size. Wszystkim wydawało się, że nie przeszkadza jej większy rozmiar i taka właśnie czuje się najlepiej.

Ona jednak wzięła się za siebie. Postawiła na dietę i ćwiczenia, a efekty pojawiły się szybciej niż myślała.
Agnieszka Kotońska - jak nam opowiedziała - do 40-stki nie miała problemów z otyłością i wahaniem wagi. I choć miała duży apetyt na wszystko, nie musiała liczyć kalorii, do niczego nie było jej to potrzebne. Po 40-stce wszystko się jednak zmieniło. Zaczęła momentalnie tyć.

- Z miesiąca na miesiąc byłam coraz grubsza. Czułam, że się starzeję i przypominam własną babcię, ale nie byłam zakompleksiona - mówi kobieta.

Przywykła nawet do tego wyglądu - polubiła, ale w pewnym momencie powiedziała sobie dość. - Było to wtedy, kiedy nie zmieściłam się w ulubione spodnie, które nie przeszły mi przez... nogi. To był dla mnie sygnał, że idę w złym kierunku - wyznaje Kotańska.

Wówczas, a było to w czerwcu dwa lata temu postanowiła kupić sobie rower. Przez tydzień jeździła nim w okolicach swojego osiedla, a potem wybrała się na jazdę wokół miejscowego jeziora. Zrobiła jedno okrążenie (około 5 km) i padła ze zmęczenia. #

- Ledwo weszłam do mieszkania, a potem spałam przez 3 godziny jak niemowlę - wspomina.

Ale Agnieszka nigdy się nie zniechęca - tak już ma. Po miesiącu robiła kilka okrążeń wokół jeziora. Jeździła, jeździła, ale nie chudła... Dlatego postanowiła pójść o krok dalej i zapisać się do siłowni. Ćwiczy w niej do dzisiaj i to aż 5 dni w tygodniu po 1 h i 15 min dziennie (od poniedziałku do piątku około godz. 15 - po pracy), a w weekendy jeździ na rowerze.

- Na początku bałam się, bo nie wiedziałam, jaka będzie atmosfera w siłowni i na ile będę w stanie wykonywać różne ćwiczenia. Strach ma jednak wielkie oczy, bo od razu zaklimatyzowałam się w tym miejscu. Zaczęłam od najprostszych ćwiczeń: przysiadów, bieżni itp., a teraz ćwiczę bardziej intensywnie - opowiada celebrytka.

Postawiła też na dietę, ale nie korzysta z porad dietetyka i gotowych obiadów. Sama gotuje, tylko je w mniejszych ilościach niż zwykle. Przede wszystkim zmieniła jednak nawyki żywieniowe.

- Poczytałam w internecie co jest zdrowe, a co nie i to wdrożyłam w swój jadłospis. Nie było łatwo, ale - na szczęście - jestem uparta i jak coś postanowię, to nie ma zmiłuj.

Co może jeść, a co nie

Przede wszystkim ze swojej diety wykluczyła słodycze i jedzenie typu fast-food. Unika też smażonych rzeczy, dlatego najczęściej gotuje kurczaka i warzywa na parze. Dużo w ogóle je warzyw i owoców, a także ciemne pieczywo, brązowy ryż i makaron.

- Wszystko co białe jest niezdrowe - śmieje się.

Ponadto zrezygnowała ze słodzenia kawy i herbaty, stara się używać też jak najmniej soli. Je 4 posiłki dziennie (mniej więcej co 3 godziny) i pije dużo wody (2 butelki). Dzięki temu od czerwca jej waga spadła z 98 do 74 kg, a rozmiar ubrań zmniejszył się z 56 do 38.

- Jestem nie tylko lżejsza, ale mam więcej energii. Czuję, że mogłabym wejść na Mount Everest i nie miałabym zadyszki - opowiada.

Teraz musi tylko utrzymać swoją wagę!

Fani ją kochają

Problemu, przy tak intensywnym życiu jakie prowadzi mieć z tym raczej nie będzie. Agnieszka każdy swój dzień ma zaplanowany bowiem co do minuty. Nie ma dnia, aby nie znalazła czasu dla swoich fanów, którzy co chwilę piszą do niej na portalach społeczności-owych. Na Instagramie kobieta ma na przykład 50 tys. obserwujących!

- Nie jestem w stanie każdemu odpowiedzieć na wiadomość, ale staram się robić to najczęściej, jak tylko mogę - mówi.

Fani między innymi chwalą nową figurę celebrytki - dla wielu stała się ona życiowym motywatorem. Chętnie też obsypują ją prezentami na przykład biżuterią i ubraniami.

Urząd miasta

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Klaudiusz (gość)

Jak to jest ze takie osoby ktore siedza przed telewizorem i nic poza pustymi wiesniackimi tekstami nie umia nic poza tym później robią z siebie gwiazdy .Słoma pozostaje na zawsze w obuwiu

Obserwatot (gość)

Niektórzy niewiem co by robili zawsze będą tym kim było.Rodzinka kiepskich Halinka wita