Imieniny Bożeny, Krystyny Wyślij im kartkę

 

Zobacz artykuł: poprzedni | następny

Pewnego razu w Wielkopolsce

Na ulicy w Strzałkowie, Marcin, student architektury z Warszawy, wpadł na Beatę, nauczycielkę...

Trudne zadanie czeka inspektora Frątczaka, bo okoliczności śmierci presesa spółki z Rogoźna są bardzo tajemnicze...

Waldek, obecnie producent filmowy z Los Angeles, przed laty był stałym bywalcem jarocińskich festiwali. Podczas sentymentalnej podróży po Polsce, musiał więc tu zajechać....

Bardzo zdziwił się Tomasz, gdy przed swoim kioskiem w Turku zobaczył dziwny, świecący obiekt o opływowych kształtach...

Tak na przykład (a może zupełnie inaczej, to już zależy od fantazji autorów) mogą zaczynać się opowiadania, które mamy nadzieję Czytelnicy licznie nadeślą na nasz konkurs. Wymagań mamy niewiele - akcja musi się toczyć w Wielkopolsce, a objętość nie może przekraczać 7200 komputerowych znaków, czyli czterech stron znormalizowanego maszynopisu.

Do zaproponowania natomiast mamy bardzo dużo - honoraria za wydrukowane opowiadania w Magazynie Tygodniowym Gazety Poznańskiej (zastrzegamy sobie prawo do ewentualnych skrótów) i... książkę - zbiór, który z najlepszymi wyda współorganizator naszej, literackiej zabawy „Zysk i Sk-a”. No i jeszcze - wybranemu autorowi Tadeusz Zysk zaproponuje napisanie powieści, która ukaże się w jego wydawnictwie. Nasz zbiór będzie unikatowy, ozdobią go bowiem oryginalne fotografie z Wielkopolski. I tu rozpoczyna się nasz drugi konkurs - na najciekawsze zdjęcia. Mogą być artystyczne, zabawne, nostalgiczne... To już zależy od oka i serca każdego z uczestników.

W myśl zasady pisać i fotografować każdy może - do naszej zabawy zapraszamy wszystkich - zawodowców i amatorów, tych którzy tworzą do szuflady i tych, którzy dopiero zaczną. Czekamy do końca roku.

O tym, że w naszym regionie żyje wiele talentów upewniła nas, zakończona także wydaniem zbioru, nasza bajkowa akcja ,,Wielkopolska pisze dzieciom". Mamy nadzieję, że po naszych konkursach nie będzie białych, artystycznych plam za mapie Wielkopolski. Na bieżąco informować będziemy, jakie miejscowości czy dzielnice zostały już opisane i obfotografowane, a w „Gazecie Poznańskiej” prezentować będziemy najciekawsze prace.

Nigdzie dotąd niepublikowane opowiadania i zdjęcia można przesyłać na adres:

Gazeta Poznańska
Dział Marketingu
ul. Grunwaldzka 19
60 782 Poznań

z dopiskiem „Opowiadanie” lub „Fotografia”.

Katarzyna Grochola, pisarka:

- Konkursy literackie to okazja do pokazania komuś swoich prac, do ośmielenia się i wyjścia z ukrycia. A czy one rzeczywiście odnajdują ludzi z talentem, pomagają im, promują? Mam taką nadzieję. To przede wszystkim szansa na to, żeby przestać pakować do szuflady. Nie należy się też zniechęcać, kiedy nie zdobędzie się nagrody, tylko trzeba próbować znowu.

Barbara Kosmowska, pisarka:

- Jestem starą konkursowiczką. Także dla moich znajomych, którzy postanowili wypróbować swoich sił w pisarstwie, konkurs był najprostszą drogą do przekonania samego siebie co do zasadności pisania. Należę do osób, których książki przeleżały w szufladzie swoje, być może, najlepsze lata. Dopiero nagroda w pierwszym konkursie, otworzyła mi drogę do czytelnika, a następna potwierdziła zasadność mojej decyzji. Wydaje mi się, że dla osoby, która chce poznać wartość swoich utworów, odwaga wysłania konkursowej pracy jest gwarantem takiej oceny. bezstronnej, uczciwej. Miejmy nadzieję, że satysfakcjonującej.

Marta Guśniowska

laureatka dwóch nagród w Konkursie Dramaturgicznym Tespis 2004, a także kilku konkursów na opowiadania:

- To najlepsza droga. Wiem to na własnym przykładzie. Od momentu otrzymania nagród wiele się w moim życiu zmieniło. Każdy w konkursie ma równe szanse. Prace są kodowane, więc nie ma strachu. Biorąc w nim udział, nie ma się niczego do stracenia, a wszystko do zyskania.

Romuald Grząślewicz
pomysłodawca Konkursu Dramaturgicznego Tespis

Konkurs daje szansę w dobrym miejscu i w dobrym czasie powiedzieć ,,Dzień Dobry, jestem, piszę i mam ambicje’’. To ogromna szansa dla biorących udział. Natomiast dla organizatorów to możliwość poznania bardzo ciekawych ludzi niezależnie od wieku. Konkurs daje też materiał do realizacji czy to czytelniczej, czy teatralnej. Takiej inicjatywie należy tylko przyklasnąć, bo jest to animowanie środowiska wśród potencjalnych twórców, zachęcanie ich do pracy.

Edmund Pietryk
literat

W tych trudnych czasach konkursy są po prostu zbawieniem. Ponieważ rynek pism literackich jest w zaniku, nie ma gdzie publikować debiutów. To jedyna możliwość zaistnienia. Jest to także jedyna forma promocji, a dla wielu także jedyna możliwość zarobienia na pisaniu.

Rozmowa z Tadeuszem Zyskiem, prezesem Wydawnictwa Zysk i S-ka

Konkurs na opowiadanie napisane przez Wielkopolan zaproponowany przez ,,Gazetę Poznańską’’ nie jest pierwszym takim konkursem Wydawnictwa Zysk i S-ka.

- Konkursy to główna metoda pozyskiwania przez nas, jako wydawnictwo, nowych autorów.

Udało się znaleźć wiele talentów.

- Mamy się czym pochwalić. Na przykład laureatką pierwszego konkursu na najlepszą polską powieść została Hanna Kowalewska. Teraz dostałem wiadomość, że jej książka została uznana przez czasopismo ,,Książki’’ najlepszą powieścią roku.

Czy w Wielkopolsce uda się znaleźć takich utalentowanych autorów?

- Chcielibyśmy odkryć kogoś nowego, nowe nazwisko. Kogoś, kto ma świeże pomysły. Do tej pory mówiło się o Wielkopolsce, że o ile ma dobrych księgarzy i wydawców, o tyle gorzej jest z autorami. Chcemy tę sytuację zmienić. Wierzymy, że znajdą się ludzie, którzy potrafią i chcą pisać.

Jakie kryteria w ocenie nadesłanych prac będą dla pana jako wydawcy najważniejsze?

- Mniej ważny dla nas będzie temat. Może to być opowiadanie dziejące się w zamierzchłej przeszłości, kiedy na terenie Wielkopolski rosły jedynie lasy, a może dziać się współcześnie - tu i teraz. Przede wszystkim liczyć się będzie pomysł i sposób pisania. Autor musi być kreatywny, pomysłowy i mieć dobry warsztat

Na najlepszych czeka wspaniała nagroda.

- Nagrodzone opowiadania pod koniec roku zostaną przez nasze wydawnictwo wydane w formie książkowej Chcemy także zaproponować tym, których wybierzemy, napisanie czegoś większego - powieści. Oczywiście nie wszystkim, bo niektórzy najlepiej czują się w krótkich formach. Ale np. Andrzej Sapkowski najpierw zaistniał opowiadaniem, a następnie napisał ogromną sagę. Tak też może być w tym przypadku. Konkurs to dobra metoda na poszukiwanie nowych autorów. To dla wielu jest impuls do skończenia tego, co wcześniej się zaczęło pisać. To tak jak z egzaminami. Kiedy nadchodzą, spinamy się.

Rozmawiała Elżbieta PODOLSKA

- Gazeta Poznańska

 

  Wyślij znajomemu   Drukuj

Zobacz artykuł: poprzedni | następny

Przejdź do dyskusji na forum

Pewnego razu w Wielkopolsce

Kropla magii

Pewnego razu w Wielkopolsce

Opowiadania

Galerie:

Galeria zdjęć


reklama

O NaszymMieście | Marketing | Reklama | | Praca

© 2000-2010 Polskapresse Sp. z o.o. All rights reserved.


Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.


Polskapresse - pełna informacja