Bił, aż zabił. Są zarzuty za śmierć 22-letniej pilanki. Osierociła 1,5-miesięczne niemowlę

Agnieszka Świderska
Agnieszka Świderska
22-latka pilanka nie żyje, a jej 23-letni partner, Hubert K., również mieszkaniec Piły, usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. 23-latek bił tak, aż zabił. Grozi mu za to nawet dożywocie. 22-letnia kobieta w marcu ponownie została mamą. Osierociła dwójkę dzieci.

Co dokładnie rozegrało się w sobotnie popołudnie w mieszkaniu na Swojskiej na Zielonej Dolinie? Ustala to już pilska prokuratura, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Znany jest finał: śmierć 22-letniej pilanki. Zginęła od ciosów zadanych jej pięścią przez partnera, 23-letniego Huberta K. To nie był jeden przypadkowy cios. Raczej długa seria ciosów. I to zadanych z dużą siłą. Brutalnie.

- Sekcja zwłok wykazała rozległe obrażenia głowy, w tym krwiaki i obrzęk mózgu, których następstwem była śmierć kobiety

- mówi prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Hubert K. bił ją otwartą dłonią i pięścią. Kobieta kilkakrotnie upadła na posadzkę. Raz upadając uderzyła o rant fotela. Kiedy do mieszkania weszli strażacy - to oni pierwsi próbowali ją ratować, leżała na łóżku. Na pomoc było, niestety, za późno. W momencie interwencji strażaków, na których pod drzwiami mieszkania czekała zaniepokojona rodzina, 22-latka już nie żyła. Osierociła dwójkę małych dzieci, w tym 1,5-miesięczne niemowlę.

Hubert K. w momencie zatrzymania był pijany. Miał we krwi ponad 2 promile alkoholu. Dziś, w poniedziałek, usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Przyznał się do winy. Grozi mu od 5 lat pozbawienia wolności do dożywocia włącznie. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o jego tymczasowe aresztowanie.

Nie wiadomo jeszcze jakie było tło sobotniej tragedii. Dlaczego 22-latka zginęła? Czy wcześniej również padała ofiarą przemocy? To również będzie ustalała prokuratura.

Na początku maja Sejm przyjął tzw. ustawę antyprzemocową. Wprowadzony ona znany i stosowany od lat w krajach europejskich nakaz opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy domowej. Natychmiastowy nakaz. Wyda go policjant, który przyjedzie na interwencję domową i uzna, że sprawca jest zbyt agresywny, by można było go zostawić pod jednym dachem z resztą rodziny.

To sprawca przemocy, niewykluczone, że po raz pierwszy w życiu, będzie musiał zatroszczyć się sam o siebie. Będzie miał prawo zabrać ze sobą niezbędne rzeczy, ale na tym wyrozumiałość prawa się kończy.

-

Nakaz będzie egzekwowany, łącznie z możliwością użycia środków przymusu, także, jeśli sprawca oświadczy, że nie ma dokąd się wyprowadzić. Policjant wskaże mu placówki zapewniające miejsca noclegowe, na przykład schronisko dla bezdomnych

- wyjaśnia resort sprawiedliwości.

Nakaz będzie obowiązywał przez dwa tygodnie. Sąd na wniosek ofiary będzie mógł go przedłużyć. Wobec sprawcy policjant będzie mógł również wydać zakaz zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Ten czas izolacji od sprawcy jest potrzebny ofiarom przemocy choćby na podjęcie decyzji o złożeniu wniosku o ściganie domowego tyrana.

Według oficjalnych statystyk rocznie prawie 250 tys. osób w Polsce może być dotkniętych lub zagrożonych przemocą domową. Ta liczba może być zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Tylko pod koniec kwietnia za znęcanie się nad rodziną czterech mieszkańców powiatu pilskiego trafiło za kratkami. Na razie na trzy miesiące.

Podatek od psa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie