Czy w Ługach Ujskich powstał trójkąt bermudzki?

Marek Wolski
Marek Wolski
Udostępnij:
Co tam słynny trójkąt bermudzki. W nim co najwyżej znikały samoloty lub statki. W Ługach Ujskich zniknęła cała posesja: dom i działka. Jej właścicielem jest Jan Kaleńczuk, inwalida i emerytowany nauczyciel.

Posesja pana Jana w niewytłumaczalny sposób zniknęła z planu budowy sieci wodociągowo-kanalizacyjnej. Do sąsiednich domów doprowadzono przyłącza. Są one również przy działkach, na których nie ma żadnych budynków, ale nie ma ich przy domu Jana Kaleńczuka.

Kierownik Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Ujściu tłumaczył, że mojej posesji nie ma w planach. I w związku z tym nie doprowadzą do mnie nawet kanalizy. To przecież „chore”. Ja tutaj mieszkam już ponad 26 lat

– nie kryje swojego oburzenia Jan Kaleńczuk.

Pierwszy projekt budowy sieci wodno-kanalizacyjnej powstał w latach 2007-2009. Jan Kaleńczuk, który był członkiem Rady Sołeckiej, dokładnie pamięta spotkanie w sali wiejskiej, kiedy każdy z mieszkańców w bezpośredniej rozmowie z geodetą mógł wskazać miejsce, w którym do danej posesji miało być doprowadzone przyłącze.

Byłem na tym spotkaniu. Zaznaczaliśmy gdzie ma być doprowadzenie i wszystko grało. A tu się okazuje jest nowy plan, który powstał w 2019 roku, a na nim nie ma w ogóle mojego domu. To co? Chyba mam umierać? Po prostu to jest niepojęte, żeby takie coś było możliwe

– dodaje Jan Kaleńczuk.

Dotychczasowe interwencje oraz wymiana pism między mieszkańcem Ługów Ujskich a Urzędem Miasta i Gminy w Ujściu nie przyniosła pozytywnych efektów.
Pan Jan dowiedział się jedynie, że przyłącze do granicy jego nieruchomości zostanie zaprojektowane i wykonane przy okazji realizacji kolejnego projektu wodociągowo-kanalizacyjnego Ługów Ujskich.

Co gorsza usłyszałem, że sam będę musiał przekopać się przez drogę. To są straszne koszty, a teraz robią to każdemu za darmo.

Jan Kaleńczuk na poważnie zaczął rozważać skierowanie sprawy na drogę sądową. Chyba nie będzie to jednak konieczne, ponieważ w roli strażaka, gaszącego rozwijający się pożar urzędniczej niemocy wystąpił burmistrz Ujścia, Roman Wrotecki, który spotkał się z mieszkańcem swojej gminy.

Sprawa tego przyłącza zostanie rozwiązana jeszcze w tym półroczu. Zostanie wykonany dodatkowy projekt do posesji. I zrobi to Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Natomiast równolegle w tym roku wykonamy także projekt kanalizacji, ale jego realizacja jest uzależniona od tego, czy otrzymamy na ten cel środki

– wyjaśnia burmistrz Roman Wrotecki.

Jak mogło dojść do tego, że nieruchomość Jana Kaleńczuka została pominięta w planie obecnych prac?

Za realizację projektu jest odpowiedzialny ZGKiM i z tego, co mi przekazano projekt był przeprowadzony przez drogi, których stan własnościowy się zmienia, a z tego co pamiętam, jeszcze jakiś czas temu należały Skarbu Państwa. Potem zostały przekazane Gminie i być może z tego powodu ten błąd się pojawił. Ale jak powiedziałem na miejscu tego pana bym się nie martwił. Ta sprawa zostanie uregulowana w tym półroczu

– dodaje burmistrz Ujścia.

Tym, co jeszcze utrudnia życie mieszkańcom tego fragmentu Ługów Ujskich, jest fatalny stan drogi, która przy okazji prowadzonych robót zmieniła się w grzęzawisko.

Za każdym razem, kiedy zawożę dzieci do szkoły lub je odbieram, boję się że utknę w tej drodze. Zresztą już niejednej osobie to się przytrafiło. Musieliśmy wzywać autopomoc, żeby wyciągnąć samochód. Tu jest takie błoto, że nie da się przejechać, a już w ogóle przejść. Nie mam mowy, żebyśmy mogli wyjść z dziećmi na spacer

– relacjonuje Joanna Kamińska, która jest sąsiadką Jana Kaleńczuka.

Mieszkańcy narzekają, że podczas roztopów nie są w stanie wyjść z domu bez gumowych butów. Problemy z dojazdem ma też listonosz i kurierzy, którzy już nie raz się tutaj zakopali.

O sprawie wie burmistrz Roman Wrotecki i zapewnia, że wykonawca inwestycji został zobowiązany, żeby przy warunkach pogodowych, które pozwolą na utwardzenie drogi, doprowadzić ją do odpowiedniego stanu, aby mogła być użytkowana przez mieszkańców. Ma to być zrobione najpóźniej do końca marca.

Jesteśmy teraz w okresie zimowym, czyli raz mamy zmarzlinę, potem wzrost temperatury i pojawia się woda. W związku z tym przez pewien czas te niedogodności jeszcze mogą występować. Przyznaję jednak, że wykonawca nie do końca wywiązał się z tego co powinien w sposób właściwy zrobić. Teraz ma to doprowadzić do ładu i porządku przy właściwych warunkach pogodowych. Najpóźniej do końca marca. Jeśli wykonawca tworzyłby jakieś problemy, to Gmina oczywiście zrobi to utwardzenie i obciąż wykonawcę

– wyjaśnia Roman Wrotecki, który prosi mieszkańców o jeszcze odrobinę cierpliwości.

Obywatele rozmawiają z Hołownią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie