MKP 1999 Piła. Gdy historia w Pile toczyła się piłką [ZDJĘCIA]

Agnieszka Świderska
Agnieszka Świderska
MKP 1999 Piła dwadzieścia lat później
MKP 1999 Piła dwadzieścia lat później Fot. Agnieszka Świderska
- MKP to był taki klub, w którym nie było nic, ale byliśmy my. Jego skarb - mówi Michał Witkowski, były pomocnik pilskiego klubu, którego piłkarze i działacze spotkali się w 20. rocznicę powstania MKP 1999 Piła. Dla nich tym skarbem okazała się ponadczasowa przyjaźń.

ficjalnie historia Miejskiego Klubu Piłkarskiego 1999 Piła rozpoczęła się 11 sierpnia 1999 roku. Tak naprawdę rozpoczęła się w drugiej połowie lat osiemdziesiątych na pilskich podwórkach, z których Marcin Gwara, Wojtek Maciaszczyk, Łukasz Kozłowski, Sławek Świderski, Dawid Wałek i inni trafili pod skrzydła Romka Michalskiego. Potem dla jednych był czas Kettlera, dla innych czas Pilanina. Wspólnym mianownikiem okazał się MKP 1999 Piła. Mieli wtedy po 17, 18 lat. Rzadko który przekroczył dwudziestkę, choć w składzie znaleźli się potem starsi, doświadczeni zawodnicy.

- Byliśmy ferajną, która znała się i grała ze sobą od dziecka - mówi Wojciech Maciaszczyk, były bramkarz MKP 1999 Piła. - Czymś więcej niż tylko zespół.

- Miałem kilkanaście lat, kiedy straciłem ojca. W szatni zawsze mogłem się wygadać. I zawsze ktoś mnie pocieszył. Ci ludzie to była moja opoka. Taka rodzina. Jak bracia - mówi Łukasz Kozłowski.

- Tęsknię za tamtymi czasami - nie ukrywa Marcin Gwara. - Dziś piłka wygląda inaczej niż kiedyś. 18-latek, który trafia do drużyny, pyta: ile? My graliśmy dla siebie. Dla wielu z nas pierwszym trenerem był Romek Michalski, potem Zbigniew Krzoska. Wychowaliśmy się razem. Byliśmy drużyną do której czasem dobijał ktoś nowy. Graliśmy razem ze sobą dziesięć, piętnaście lat. To wystarczająco dużo czasu, żeby zrodziła się przyjaźń. Piłka dała mi radość życia. Cel. I myślę, że nie tylko mi.

- To było najlepsze, co mogło nas wtedy spotkać - dodaje Łukasz Kozłowski. - Wyszliśmy na ludzi. Byliśmy drużyną i nadal nią jesteśmy.

- Harry, Wałek, Pele i reszta. Wiem, że zawsze za mną staną. Mogę polegać na nich tak jak kiedyś polegałem na boisku. I to instynktownie. Nie mam takich przyjaźni z pracy - mówi Tomasz Skręta. - Szkoda tylko, że coraz mniej ludzi w Pile wie, co kryje się pod nazwą MKP 1999 Piła, a zdarzył się przecież kawał piłkarskiej przygody.

Każdy z nich nosi w sobie swoje mecze, ale jest też wiele wspólnych. Jak te czwartoligowe pojedynki z z Lechem II, w którego składzie wychodzili też pierwszoligowi zawodnicy. Najlepsze mecze z Lechem rozegrali w sezonie 2003/04.

- Piękna brama Lola (Pawła Lorka - przyp. red). z 40 metrów, którą zasadził w okienko Norbertowi Tyrańskiemu. Wtedy przegraliśmy 1:2, ale na wiosnę był już remis - wspomina Michał Witkowski.

Z kolei Paweł Lorek pamięta inny mecz - finał Pucharu Polski z Drawą Krzyż w sezonie 2000/01.

- W Pile przegraliśmy 2:0. Pojechaliśmy do Krzyża. Pościągali zawodników i mieli tam bardzo mocno trzecioligową ekipę. Straciliśmy dwie bramki, ale potem najpierw strzelił Witek (Michał Witkowski - przyp. red.), potem ja zdobyłem dwie, a w 90 minucie niewiele brakowało, żebyśmy strzelili czwartą bramkę. Strzał Witka obronił bramkarz, a potem Sakson (Marcin Kiczyński - przyp. red ) strzelił w poprzeczkę. Tymczasem tam wszyscy się trzęśli, bo w przerwie wypisali już puchar dla Krzyża.

Pamięta się też inne mecze. Jak ten z pierwszego sezonu z Piastem Skic.

-Jechaliśmy chyba po awans. Na pewno byliśmy faworytem. Wchodzimy do szatni i nagle się okazuje, że nie mamy strojów. Na rozgrzewkę wyszliśmy w samych majtkach. Na szczęście, był maj. W międzyczasie Mariusz Markowski zadzwonił do zaprzyjaźnionej Sparty Złotów i na kilka minut przed odgwizdaniem walkowera przywieźli nam stroje. Wygraliśmy bardzo wysoko, ale w życiu nie grałem w bardziej egzotycznym stroju niż wtedy - wspomina Michał Witkowski. - MKP to był tak klub, w którym nie było nic, ale byliśmy my. Jego skarb. Nie graliśmy dla pieniędzy, bo tych nigdy nie było (śmiech). To, co powiedział Puma (Zbigniew Krzoska - przyp. red.). Ten grill, to przysłowiowe piwko po meczu, te nasze ponadczasowe przyjaźnie, to było najważniejsze, a nie kasa. MKP nie miał szans się utrzymać. Nie w Pile, w której nigdy nie było dobrego klimatu dla piłki, choć przecież graliśmy dla tego miasta i zostawialiśmy dla niego serce na boisku. Tymczasem nie było ani klimatu, ani pieniędzy. Dostawaliśmy z miasta gołe 20 tysięcy i to musiało nam wystarczyć. Pamiętam, że był taki rok gdy dostaliśmy z miasta 20 tysięcy, 8 tysięcy z powiatu, a za sam stadion przy Okrzei musieliśmy zapłacić starostwu prawie 13 tysięcy.

Nie pomogło nawet to, że nie było w Pile klubu, który bardziej niż oni identyfikowałby się z miastem i miał więcej od niego pilskich wychowanków. Grali w żółto-czerwono-zielonych koszulkach; klubowe barwy były barwami miasta.

- Byliśmy związani z Piłą. Chcieliśmy coś zrobić dla tego miasta. Miłość do piłki pozwoliła stworzyć tę drużynę, ale to nie wystarczyło - nie ukrywa dziś Paweł Lorek.

- Oczywiście, że mieliśmy marzenia, ale nawet jak w czwartej lidze szliśmy mocno do góry, to rozbijaliśmy się o sufit, bo organizacyjnie i finansowo stać nas było jedynie na czwartą ligę - mówi Marcin Kiczyński. - Gdyby wtedy znalazły się pieniądze, dziś Piła miałaby drużynę w pierwszej czy drugiej lidze, a tak jest jedynym miastem w Polsce tej wielkości, której takiej drużyny w tej klasie rozgrywek nie ma. Mimo wszystko to był jednak dobry czas. Byliśmy jak muszkieterowie. I myślę, że dziś trudno byłoby znaleźć taką ekipę jak nasza. Złożoną nie z trzech, czterech osób, ale z dwudziestu.

W takim właśnie składzie spotkali się po 20 latach. Kapitan żeglugi, nauczyciele, właściciele prywatnych firm, policjanci. Przyjaciele z boiska. Wojownicy z MKP.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie