Pilscy trenerzy oceniają szanse naszych lekkoatletów na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio

Wiesław Szmagaj
Wiesław Szmagaj
fot. Paweł Relikowski
Trwają Igrzyska olimpijskie w Tokio. Wielu kibiców z naszego regionu swoją uwagę szczególnie skupi na lekkiej atletyce. Powód? Po raz pierwszy od wielu lat mamy na olimpiadzie zawodniczkę pilskiego klubu.

Lekka atletyka dostarcza nam zawsze olimpijskich medali. Jak będzie tym razem?

O swoje typy poprosiliśmy dwóch pilskich trenerów lekkiej atletyki: Ignacego Krzewińskiego z Gwdy Piła i Romana Marciniaka z pilskiej Gwardii. Naszych ekspertów zapytaliśmy o ilość medali polskich przedstawicieli królowej sportu i na których naszych reprezentantów stawiają w Tokio. Nie omieszkaliśmy także dowiedzieć się czy liczą na miłe niespodzianki.

- Moja prognoza jest optymistyczna - zdradza Ignacy Krzewiński. - Liczę, że polscy lekkoatleci zdobędą w Tokio 5-6 medali. W gronie moich kandydatów na olimpijskie podium są tyczkarz Piotr Lisek i kulomiot Michał Haratyk, Mamy też dwóch znakomitych młociarzy, Pawła Fajdka i Wojciecha Nowickiego. Niezdobycie medalu przez któregoś z nich byłoby niespodzianką in minus. Podobnie wygląda sytuacja z naszymi znakomitymi młociarkami, czyli Anitą Włodarczyk i Malwiną Kopron. Brak ich na podium byłby także sporym zaskoczeniem.

Kto jeszcze może zdobyć medal zdaniem trenera Ignacego Krzewińskiego? - W stawce zawodniczek w skoku wzwyż powinna się liczyć Kamila Lićwinko - dodaje trener PLKS Gwda Pila. - Groźny i nieobliczalny jest doświadczony Marcin Lewandowski, który pobiegnie na 1500 m. Przykrą niespodzianką byłoby miejsce poza podium kobiecej sztafety 4 x 400 m.

Są też lekkoatleci, którzy zdaniem pilskiego szkoleniowca mogą sprawić niespodziankę. - W tej grupie widzę na pewno Patryka Dobka, który zaprezentuje się w biegu na 800 m - nie ukrywa Ignacy Krzewiński. - Uzyskał on niedawno rewelacyjny rezultat. Jest nieobliczalny, ale nie wiadomo jak wytrzyma turniej. Trzeba przypomnieć sobie o oszczepniczce Marii Andrejczyk. Pięć lat temu przeżywałem jej olimpijski występ, kiedy była czwarta, a do medalu zabrakło dwóch centymetrów. Na 400 m dobrze powinna zaprezentować się Justyna Święty-Ersetic. Ponadto jest utalentowana płotkarka Pia Skrzyszowska, którą trenuje ojciec. Niewielu stawia na Marcina Krukowskiego w rzucie oszczepem. Rzucił on w tym roku daleko, ale jest bardzo nierówny. Jest też startujący na poziomie czołówki światowej chodziarz Rafał Augustyn i nasza sztafeta mieszana. Pewnie będą niespodzianki na minus, ale liczę także na te miłe.

Trener Roman Marciniak stawia na zawodników sprawdzonych, którzy wcześniej potwierdzili, że są w czołówce światowej. - Liczę na trzy medale, w tym jedną niespodziankę - nie ukrywa szkoleniowiec Gwardii Piła. - Największe szanse mamy w rzutach. W młocie są trzy zawodniczki, które powinny powalczyć o medal. Chodzi o Anitę Włodarczyk, Malwinę Kopron i Joannę Fiodorow. Oszczepniczka Maria Andrejczyk zmaga się z kontuzję, ale myślę, że pójdzie na całość i będzie chciała już w pierwszych próbach rozstrzygnąć rywalizację. W rzucie młotem mamy Pawła Fajdka i Wojciecha Nowickiego. Ten pierwszy wydaje się pewniakiem. Przy korzystnym układzie o medal może otrzeć się skoczni wzwyż Kamila Lićwinko i tyczkarz Piotr Lisek.

Roman Marciniak twierdzi, że na każdych zawodach są niespodzianki in plus i in minus. - Moim zdaniem mile może zaskoczyć Patryk Dobek - typuje. - Podobnie rzecz ma się z cały czas rozwijającą się Pią Skrzyszowską, choć w płotkach świetne są Amerykanki. Jeżeli w pełnej dyspozycji będzie Justyna Święty-Ersetic to sztafeta 4 x 400 m powalczy o medal. Dobrą formę prezentuje Marcin Lewandowski, którego atutem jest doświadczenie. Jeśli wyjdzie rzut oszczepnikowi Marcinowi Krukowskiemu, to też będzie podium. Nie odbieram szans Michałowi Haratykowi, ale raczej liczę tu na finał. Życzę zdobycia medalu dyskobolowi Piotrowi Małachowskiemu. O to będzie jednak niezwykle trudno. Nie wiadomo kto pobiegnie w naszej sztafecie mieszanej i jaki skład wystawią rywale. Tu też może być niespodzianka.

Szkoleniowiec Gwardii Piła odniósł się także do szans sztafety 4 x 100 m, w której wystąpi jego podopieczna Klaudia Adamek. - Gdyby do Tokio pojechała Ewa Swoboda, to przy dobrych zmianach i odrobinie szczęścia dziewczyny mogłyby sprawić miłą niespodziankę - twierdzi. - W sztafetach są często niespodziewane rozstrzygnięcia. Moim zdaniem w aktualnej sytuacji sukcesem będzie finał.

Warto dodać, że występy kobiecej sztafety sprinterskiej można śledzić już od czwartku 5 sierpnia, kiedy to o godz. 3.00 odbędą się biegi eliminacyjne. Finał jest zaplanowany dzień później o godz. 15.30. Oby z udziałem naszych pań!

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie