W pilskim Ogólniaku koncert, jakiego jeszcze nie było. Rok 1988

Redakcja
Po wielu latach bez zmian, cena "Tygodnika Pilskiego" poszybowała w górę. Jeden egzemplarz kosztował już nie 20, a 35 złotych. Ale podwyżki były powszechne, o czym świadczyli bezrobotni taksówkarze. Pan Antoni pracował na dalekiej Antarktydzie, a w pilskim "Ogólniaku" odbył się koncert, jakiego jeszcze nie było.

Nr 415, 3.01.1988 r.

Dla Antoniego Koszałkowskiego Antarktyda stała się równie bliska i znajoma jak Piła. Gdy tam był, tęsknił do domu, do rodziny, gdy jest tu, chciałby znowu pojechać tam, gdzie latem słońce nie zachodzi i nocą jest tak samo jak w dzień. - Pyta pan jak trafiłem na Antarktydę? Był to trochę przypadek, trochę moja działalność zawodowa i własne pasje. Jestem żołnierzem zawodowym, a równocześnie wodniakiem. Tak więc przy dużej dozie szczęścia udało mi się zakwalifikować w skład wyprawy na kontynent antarktyczny. Wyjazd kroił się już w roku 1981, lecz znane sprawy naszej najnowszej historii pokrzyżowały nie tylko moje plany. Przypomniano sobie o mnie dopiero w 1984 roku i po sprawdzeniu moich umiejętności i wiadomości, po konkursowym egzaminie, dostałem oficjalną nominację na uczestnika IX wyprawy na Antarktydę do stacji Arctowskiego. (Waldemar Wiernicki)

Nr 415, 3.01.1988 r.

Na taki właśnie koncert wielu z nas czekało latami. Dotychczas podejmowane próby zorganizowania czegoś podobnego spełzły na niczym. Rozmowy z Pilskim Domem Kultury (…) sprowadzały się do pieniędzy… Tłumaczono, że jeżeli takie sławy jak Papa Dance czy Dżem nie mogą zapełnić całej sali, a co za tym idzie – zwrotu kosztów imprezy, to co by było, gdyby przyjechały młode, nieznane zespoły spod znaku punk i nie tylko? Kompletna plajta. Idiotyzm. Tymczasem koncert pt.: „Byliśmy, jesteśmy, będziemy – Szczepaniada ‘87”, bo o tej imprezie piszę, odbył się bez żadnej reklamy (…) i bez oddziałów ludzi wyspecjalizowanych w działalności kulturalnej. (…) Wielkie brawa należą się Szczepanowi za to, że coś w naszym „wielkim” mieście wreszcie drgnęło. Podziękowania należą się także pani Halinie Górznej, dyrektorce pilskiego LO, za udostępnienie auli, sali na próby, a przede wszystkim za cierpliwość, wyrozumiałość i odwagę. Mimo braku reklamy, na imprezę przybyło ponad 400 osób. Zagrało dwanaście kapel, przeważnie z naszego województwa. (Dziadek)

Nr 417, 17.01.1988 r.

Sakramentalne: TAK. Ile młodych par wypowiadających je przed obliczem księdza i prawa wierzy, że to słowo – zaklęcie wystarczy im na całe życie? Na dobre i na złe? Coraz więcej ślubów, coraz więcej rozwodów. W dzisiejszych czasach małżeństwo przestało być jedynym sposobem na wspólne dni, przestało być także trwałą okową łączącą dwoje ludzi „na wieki wieków”. Rozwód po polsku – z jego przyczynami i całością powikłań – to już nie środowiskowa ciekawostka, ne precedens; to problem, zjawisko społeczne z pogranicza normy i patologii. Może to kres czasów wiernej żony i kochającego męża, koniec epoki przywiązania, dozgonnej namiętności i okrzyczanego partnerstwa? Może zmierzch rodziny? A może to tylko efekt zerwania z cichym wewnątrzmałżeńskim zakłamaniem, z obłudą wobec najbliższego otoczenia? Może uboczny skutek równouprawnienia? Co tydzień pobierają się nowi. Ile par doczeka wnuków, ile rozpadnie się po roku, dwóch, pięciu, dziesięciu, a ile jeszcze przed końcem miodowego miesiąca? (Anna Forecka, Jacek Prześluga)

Nr 421, 14.02.1988 r.

Tragedia ta wstrząsnęła mieszkańcami Piły. Panna samotnie wychowująca troje własnych dzieci powiła w swoim mieszkaniu trojaczki. Ciążę ukrywała skrzętnie przed sąsiadami i rodziną. Pewnie dlatego do porodu nie wezwała położnej ani nie pojechała do szpitala. Wolała rodzić w samotności. Nowo narodzone dzieci udusiła. Funkcjonariusze MUSW w Pile odnaleźli dwoje dzieci w szafie, były zawinięte w papier, trzecie było zakopane w piwnicy. Matkę w stanie ciężkim skierowano do specjalistycznego szpitala w Poznaniu. Przyczyny tragedii bada MUSW w Pile. (zp)

Nr 424, 6.03.1988 r.

Na stacji PKP Piła Główna zatrudnionych jest 680 osób. W ciągu doby przewija się przez nią ponad 6,5 tys. podróżnych. (…) W konkursie Pasażerskie lato ‘87, w grupie B, wyprzedziła ją tym razem tylko stacja PKP w Kielcach (dworzec po kapitalnym remoncie). W Pile wysoko oceniono: czystość dworca, prawidłową informację i regularność kursowania pociągów. I miejsce zajęli natomiast kolejarze z pilskiej stacji we współzawodnictwie zakładowym Rejonu Przewozów Kolejowych. W tym przypadku oceniano m.in. wyniki przewozów tak podróżnych, jak i towarów, ilość awarii, czyli tzw. średni postój wagonów. (k)

Nr 429, 10.04.1988 r.

W ostatnią marcową niedzielę samochodziarze jakby ocknęli się z zimowego snu i tłumnie zjechali na pilską giełdę. Dopisali oglądacze. Kupcy też, bo w biurze Automobilklubu Nadnoteckiego utworzyła się kolejka tych, co dokonali transakcji. Pierwsi przyjechali już o ósmej rano. O tej porze mniej wprawdzie zainteresowanych kupnem, ale też konkurencja mniejsza. Jednak najlepiej przyjechać na giełdę po dziesiątej. Wtedy interes rozkręca się na dobre. (Małgorzata Linettej)

Nr 431, 24.04.1988 r.

Piłka nożna jest moją pasją od najmłodszych lat i zawsze miałem z nią coś wspólnego. Najpierw jako zawodnik, a później jako sędzia. Z gwizdkiem biegam po boiskach już dwadzieścia dwa lata i doprawdy trudno mi się będzie rozstać z tym hobby. Nie przypuszczałem jednak, że zostanę prezesem Pilskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. I przyznam się szczerze, że jeszcze mam wątpliwości, czy dobrze zrobiłem. (…) W czasach, gdy o piłce wszędzie mówi się źle, trzeba naprawdę mieć odwagę, by przyjąć taką funkcję… (Zygmunt Świtała w rozmowie z Edmundem Wolskim)

Nr 431, 24.04.1988 r.

Po ostatnim podwyższeniu przelicznika taryfy taksówkarze mają jakby mniej roboty. Mimo że minęło od tej pory już sporo czasu, długie kolejki samochodów na postojach nie maleją. Zaczynamy więc chociaż w jednej dziedzinie doświadczać rynku konsumenta: usługodawca czeka na usługobiorcę, a nie odwrotnie. Ludzi nie stać na taksówki? A może jeszcze nie przyzwyczaili się do nowych cen? Zdania na ten temat są podzielone. Klienci uważają, że za drogo, taksówkarze, że w sam raz. Tak czy inaczej, wygląda na to, że teraz najbardziej czasochłonną częścią pracy taksówkarzy jest czekanie. (Małgorzata Linettej)

Nr 432, 1.05.1988 r.

W ciągu 48 miesięcy, kosztem 75 mln złotych bez dotacji państwa powstał Dom Rzemiosła w Pile. Od 23 bm. wszystkie Cechy Rzemiosła w naszym województwie posiadają własne siedziby, a tej pilskiej podobno nie dorównuje żadna w kraju. (…) W pilskim Domu Rzemiosła znajdują się biura Cechu Rzemiosł Różnych, zakłady usługowe, kawiarnia, salka na spotkania, reprezentacyjna sala za sceną oraz harcówka dla pierwszej w kraju Cechowej Drużyny ZHP. (Eugeniusz Mikuszewski)

Kolejna próba oszustwa w sieci

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie