W Radomiu sięgnęli po mistrzostwo. Złote pokolenie pilskich siatkarzy

Redakcja
Archiwum klubowe i prywatne
Kiedy pod koniec kwietnia 2009 roku młodzi siatkarze pilskiego Jokera pojechali do Radomia na finał mistrzostw Polski, wielu marzyło o medalu. Ale rzeczywistość przeszła najśmielsze oczekiwania.

Polonia, Gwardia, wreszcie Polam. W tych klubach dojrzewała pilska męska siatkówka. Aż wreszcie w 1992 roku na horyzoncie pojawił się Joker. Z założenia niewielkie stowarzyszenie miało szkolić młodzież, jednak stało się inaczej. Po kilku latach działalności, po kilku świetnych występach w krajowym czempionacie, przyszedł czas na ligę. Apogeum dorosłych sukcesów przypadło na 2005 rok, kiedy mały klub z siedzibą przy Warsztatowej awansował do elity. Szkoda, że na jednym sezonie się skończyło. Ta zabawa była zbyt kosztowna.
Dziś jednak warto przypomnieć historyczne zdarzenie, które stało się udziałem juniorów Jokera dokładnie 11 lat temu. W niedzielę, 26 kwietnia 2009 roku Włodzimierz Winkler, wiceprezes Jokera od spraw niewykonalnych, na bieżąco relacjonował zainteresowanym przebieg meczu w dalekim Radomiu. Stawką złoty medal mistrzostw Polski. Rywalem zespołu prowadzonego przez Jarosława Kubiaka był Delic - Pol Częstochowa. Ekipa spod Jasnej Góry prowadziła już 2:0, żeby ostatecznie, po dramatycznym tie - breaku, polec 15:17. Stało się, młodzi chłopcy z Piły wrócili do domu ze złotem!
To była wspaniała generacja siatkarzy, którzy osiągnięciami przebili swoich rewelacyjnych poprzedników, trenowanych jeszcze przez Czesława Kolpego. Sukcesy w kategoriach młodzików i kadetów zaprocentowały w starszej grupie wiekowej. Warto dodać, że rok później, w tym samym składzie, Joker wywalczył juniorskie srebro.
Minęło 11 lat. Spośród ówczesnej watahy młodych pilskich wilczków najdalej zaszedł Mateusz Malinowski, który do dziś z powodzeniem występuje w ekstraklasie i ociera się o narodową kadrę. Wielu jego kolegów wciąż jest przy siatkówce - niektórzy grają (wśród nich Mateusz Januszewski, Marcin Bachmatiuk, Łukasz Ożarski, Tomasz Zborowski), a innych widać na czerwonych dywanach (patrz: Łukasz Tobys, obecnie prezes Gwardii Wrocław). Warto w tym dniu o nich pamiętać. A następcom życzyć, żeby potrafili wędrować ich śladami.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie