Wyrzucił z samochodu karmiącą kotkę. W foliowym worku zawiązanym drutem. Zwierzę zostało uratowane w ostatniej chwili

Agnieszka Świderska
Agnieszka Świderska
Kotka skazana na śmierć w foliowym worku.
Kotka skazana na śmierć w foliowym worku. Czytelniczka
Do pięciu lat więzienia grozi mężczyźnie, który w poniedziałek rano przy drodze Rudna - Stare w powiecie pilskim wyrzucił z samochodu kotkę. Zwierzę było w foliowym worku zawiązanym drutem. Zostało uratowane w ostatniej chwili. Kotka była karmiąca. Nie wiadomo, jaki los spotkał kocięta.

Miała dom, obrożę i kocięta, które najwyraźniej okazały się dla niej wyrokiem śmierci. Ktoś zgotował jej okrutny los. Skazał ją na śmierć przed uduszenie w foliowym worku zawiązanym drutem. Worek z kotką w środku wyrzucił z samochodu przed godziną 7 rano na drodze z miejscowości Rudna do wsi Stare (gmina Wysoka). To nie jest najbardziej uczęszczana droga w tamtej okolicy, zwłaszcza o tej porze. Zwierzę było skazane na śmierć w męczarniach albo pod kołami. Zostało odratowana w ostatniej chwili przez przypadkowego świadka.

Uratowała ją kobieta, która jechała tamtędy akurat do pracy. Zwróciła uwagę na stojący na drodze samochód i leżący za nim worek. Worek, który się ruszał i na jej oczach sturlał się do rowu.

- Miałam do wyboru: albo zatrzymać się i zająć się kotką, albo ścigać kierowcę. Wybrałam to drugie, żeby nie uszło mu to bezkarnie. Zaczął uciekać. Trąbiłam i próbowałam go wyprzedzić, żeby zajechać mu drogę i zmusić do zatrzymania, ale utrudniał to. Dopiero we wsi się zatrzymał. Wypierał się. Zarzekał, że to nie jego kot i nie ma nic z tym nic wspólnego. Powiedziałam mu, że mam zdjęcia i że pójdę z tym na policję. Są rzeczy, których nie robi się zwierzętom. Nie wyrzuca się ich na przykład na drogę w workach zawiniętych drutem

- opowiada Katarzyna, która uratowała kotkę.

Wróciła na drogę po kotkę. Gdyby nie wiedziała o worku leżącym w rowie, zwierzę nie miałoby żadnych szans. Kotkę zgubiłoby zaufanie do człowieka. Była oswojona. Na szyi miała obrożę. Jak tłumaczą pracownicy pilskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt, kot wolno żyjący, nie mający stałego kontaktu z człowiekiem, próbowałby się bronić i rozerwać worek. Domowy, oswojony kot pogodził się tymczasem z wydanym na niego wyrokiem. Kotka przebywa tymczasowo u kobiety, która ją uratowała. Potrzebuje jednak prawdziwego domu.

Za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, a pod taki paragraf podpada wyrzucenie kota z samochodu w worku zawiniętym drutem, grozi do pięciu lat więzienia. Postępowanie w tej sprawie prowadzi pilska policja. Kotka była karmiąca. Nie wiadomo, jaki los spotkał kocięta.

W 2015 roku w Pile zapadł jeden z najwyższych do tej pory w Polsce wyroków za znęcenia się nad zwierzętami. Usłyszał go Paweł D., który wtóry wyjątkowo bestialsko znęcał się nad swoim psem - suczką o imieniu Kely. Mężczyzna bił ją, rzucał nią o ścianę i oślepił. W 2015 roku Sąd Rejonowy w Pile skazał go na 2,5 roku więzienia. Poznański Sąd Okręgowy zwrócił jednak sprawę do ponownego rozpatrzenia. Powodem były nowe dowody, które się w niej pojawiły. Nie były jednak na tyle istotne, żeby zmienić wyrok, choć nowy był nieco łagodniejszy. W czerwcu 2016 r. Sąd Rejonowy w Pile skazał Pawła D. na dwa lata i dwa miesiące pozbawienia wolności. Wyrok utrzymał się w apelacji.

Źródło: piła.naszemiasto.pl

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Materiał oryginalny: Wyrzucił z samochodu karmiącą kotkę. W foliowym worku zawiązanym drutem. Zwierzę zostało uratowane w ostatniej chwili - Głos Wielkopolski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie