Mateusz Kostecki: Piłka była mi pisana od urodzenia. Robię to, co kocham!

Sebastian Daukszewicz
Sebastian Daukszewicz
Sebastian Daukszewicz
Udostępnij:
U większości z nas miłość do piłki kiełkuje już od najmłodszych lat. Najpierw jest zainteresowanie i fascynacja, później pierwsze nieśmiałe kontakty z futbolem już na boisku. A niektórym udaje się zostać profesjonalnym piłkarzem. Dziś o swojej pasji opowie Mateusz Kostecki, który smykałkę do strzelania bramek miał zawsze. Nawet wtedy, kiedy biegał jeszcze po pierwszoligowych parkietach oraz czwartoligowych boiskach trawiastych.

Odkąd pamiętam moją pasją była piłka nożna. Wychowałem się w środowisku, w którym dzieci takich jak ja było bardzo dużo. Stąd też całymi dniami graliśmy w piłkę. A po powrocie do domu robiłem dokładnie to samo z tatą, który od najmłodszych lat zaraził mnie pasją do piłki nożnej. W sumie piłka była mi pisana w zasadzie od urodzenia aż do dziś... W domu tata, na podwórku koledzy - piłka była wszędzie. Jestem szczęśliwy, że mogłem się wychować wśród takich osób. Gra w piłkę to zdecydowanie część mojego życia. Żyję tym, trenuję każdego dnia z radością, że mogę robić to co kocham. W wolnym czasie lubię oglądać mecze. Jest to bez wątpienia pasja pełną parą.

Z pewnością za największy sukces mogę uznać zdobycie Pucharu i Superpucharu Polski wraz z moim futsalowym zespołem Red Dragons Pniewy w zeszłym sezonie. Zaskoczyliśmy tym sukcesem wielu. Udało mi się także zdobyć tytuł króla strzelców tych rozgrywek co zawsze dla mnie osobiście jest dodatkowym smaczkiem. Ponadto przeszedłem najpierw przez szczeble 2. i 1. ligi wraz z KS Futsal Piła, a od 5 lat gram w Ekstraklasie. W każdej z tych lig zdobywałem koronę króla strzelców. Choć futsal to oczywiście sport zespołowy to takie nagrody też cieszą. Fajnie być ważnym ogniwem w drużynie. Oczywiście najmilej wspominam tę nagrodę zdobytą na boiskach Ekstraklasy, ale do tych wcześniejszych też wracam z sentymentem. Są one pewnym symbolem drogi, jaką przeszedłem i rozwoju, jaki niewątpliwie przez te lata nastąpił.

Oprócz czynnej gry jestem także trenerem od 10 lat. W tym czasie miałem przyjemność trenowania setek dzieci od drugiego roku życia wzwyż. Mam nadzieję, że udało mi się zarazić je pasją do piłki, bo na pewno to było moim głównym celem w pracy z nimi. Ponadto śmiało mogę powiedzieć, że zaszczepiłem futsal w serce mojej mamy, która mnie mocno wspiera, za co jej oczywiście bardzo dziękuję. Mama jest także wiernym kibicem pilskiej drużyny od jej początku istnienia i nie opuszcza żadnego meczu. Podobnie sytuacja wygląda z moją dziewczyną. Też śledzi moje poczynania i wspiera mnie jak może. Jestem im za to bardzo wdzięczny.

Mateusz Kostecki: Piłka była mi pisana od urodzenia. Robię t...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie