Życie na wysypisku i problemy z dziećmi. Tygodnik Pilski, 1994 rok

Redakcja
Trudno pojąć, że niektórzy pławią się w luksusach, a inni żyją z tego, co znajdą na wysypiskach. Dziś też o małoletnich chuliganach, którzy niszczyli zabytkowy cmentarz i o młodzieży, toczącej boje z sąsiadami z innej szkoły. Niestety, nie każdemu było dane dożyć do tego wieku. Jednego z noworodków życia pozbawiła własna matka...

Nr 743, 17.04.1994 r.

Żyją z tego, czego inni nie zjedzą, nie zniszczą i nie zużyją. Ich światem jest wysypisko śmieci. Są brudni, szarzy, zniszczeni… Mają ręce oblepione resztkami jedzenia, czerwone od zimna, pokaleczone, bo w odpadach trafiają się także ostre przedmioty. Chcą wierzyć, że grzebanie w śmieciach to najnormalniejsza rzecz pod słońcem. Z lubością opowiadają historię człowieka, który niegdyś mieszkał na wysypisku. Teraz zawędrował pod Czarnków, ale wciąż wraca po jedzenie… Bierze kiełbasę, którą wcześniej jadły już robaki. Smażone kurczaki, które ze starości rozsypują się. Śmierdzący żółty ser… Wspominają go dla podtrzymania siebie na duchu, dla udowodnienia sobie, że z nimi nie jest tak źle. On sięga dna, od którego nie można się odbić. Oni zaś wciąż mają szansę na lepszą przyszłość. Chociaż owo dno, którego dotknęli, wydaje się być bagnem… (Bożena Wolska)

Nr 745, 1.05.1994 r.

W ubiegłą sobotę pilanie mieli niecodzienną okazję gościć byłą premier Francji Edith Cresson i ambasadora Francji w Polsce Daniela Contenay. Byli oni honorowymi gośćmi podczas uroczystości podpisania Paktu Przyjaźni między Piłą a Chatellerault. Wielka gala miała miejsce w Pilskim Domu Kultury.

Nr 745, 1.05.1994 r.

20 kwietnia była ładna pogoda. Andrzej W. wyszedł przed dom, usiadł na ławce i zaczął naprawiać rower. Miał pretensje do żony, że ona psuje rower, a on musi go reperować. Widocznie narzekał długo, bo Irena się zdenerwowała. (…) Pewne jest natomiast, że Irena W. w pewnym momencie sięgnęła po metalową rurkę, długą na pół metra, może ciut dłuższą. Uderzyła nią w głowę męża najpierw raz, potem drugi, wiele razy. Aż spadł z ławki. (…) Pootwierały się okna, ludzie stanęli przy płotach, ulica umierała z ciekawości. Policyjny samochód, karetka… Coś musiało się stać! Wkrótce od domu do domu przekazywano sobie tę straszliwą wiadomość, która poraziła dosłownie wszystkich. Ludzie natychmiast przypomnieli sobie zbrodnię sprzed miesiąca i kilka wcześniejszych. Ktoś policzył, że w ostatnich 10, może 12 latach, w Jastrowiu doszło do 5 zabójstw. Za każdym razem zbrodnię popełniały kobiety… (Anna Forecka)

Nr 747, 15.05.1994 r.

Wielką niespodziankę sprawiły swoim sympatykom, trenerowi, działaczom oraz rywalkom – drużynie Czarnych Słupsk, zawodniczki pilskiej Prasy, które w ubiegłą środę przebojem wdarły się do grona ośmiu najlepszych drużyn klubowych w kraju. W decydującym o awansie do ekstraklasy pojedynku Prasa pokonała Czarnych 3:1 (15:8, 4:15, 15:6, 15:11). (…) A zatem jeszcze raz brawa, brawa i brawa dla siatkarek Prasy, która w tym decydującym o awansie meczu grała w zestawieniu: Lucyna Gorąca, Irina Łapszina, Elżbieta Kabat, Wiera Propastina, Katarzyna Pawlak i Marzena Bednarek. Dodajmy, że ponadto w lidze występowały: Dorota Ciemięga (leczy kontuzję), Magda Meszyńska i Anna Szmigiero.

Nr 747, 15.05.1994 r.

W sobotę 30 kwietnia – w słoneczny dzień, w jeden z tych, kiedy wydaje się, że nic złego nie może się zdarzyć – Jastrowie zostało postawione na nogi. Przepadła gdzieś 2,5 - letnia dziewczynka. Wieść rozeszła się szybko. Wkrótce całe miasto wiedziało, że Ania Mizaków oddaliła się od rodzeństwa i chyba weszła do lasu… (…) Czas mijał. Około 150 osób krążyło po lesie, ciąż bezskutecznie. Około godziny 22 zaczął padać deszcz. Poszukiwań nie przerwano, taką decyzję podjęto dopiero o 2:30. (…) Z upływem godzin ubywało nadziei, że Ania znajdzie się żywa. (…) - Razem ze Zbyszkiem Kupczykiem zaglądaliśmy za każdy krzaczek – wspomina Maciej Dupik. - Wyszliśmy na polną ścieżkę i przez chwilę zastanawialiśmy się, w którą stronę mamy się skierować. Nagle Zbyszek krzyknął, że widzi coś niebieskiego… (…) Rzuciliśmy się przed siebie jak szaleni. Ania leżała na brzuchu, twarz ukryła w mchu. Podniosłem ją… Serce waliło mi jak młot, bałem się, że może nie żyje… Żyła! (Bożena Wolska)

Nr 748, 22.05.1994 r.

Urodziła w nocy. Podobno o drugiej nad ranem, w środę, 4 maja. O siódmej była już w pracy. W sklepie uwijała się jak w ukropie. Sprzedawała mięso, podawała chleb, kasowała pieniądze, dźwigała skrzynki z towarami. Pracowała tak, jakby nic się nie stało. Była może trochę bledsza niż zwykle i na twarzy miała czerwone plamy. No i była już bez brzucha! (…) Późnym popołudniem Małecka w szpitalu wyznała: - Dziecko schowałam w szopce na podwórku, koło ganku domu. Tym razem powiedziała prawdę. Noworodek, owinięty w puchowy kocyk i torbę foliową, leżał w wiaderku. To był chłopiec. (…) Synka pochował ojciec na miejscowym cmentarzu. Obok jego zmarłej jakiś czas temu siostrzyczki. (Zuzanna Przeworska)

Nr 749, 29.05.1994 r.

Dość liczna, bo przeszło pięćdziesięcioosobowa grupa młodzieży, uzbrojona w kije baseballowe oraz inne, przydatne w bójce akcesoria, podeszła do barierek przy ulicy Bydgoskiej. Chłopcy i dziewczęta, które z równym zaangażowaniem uczestniczyły w tym wypadzie, ustawili się w bojowych pozycjach odważnie wyczekując na swoich przeciwników. Byli to uczniowie szkoły numer dwa. Obóz nieprzyjaciół, który okupował pozycje po przeciwnej stronie ulicy, reprezentowali chłopcy z „ósemki”. Ta niecodzienna krucjata miała miejsce przed szkołą numer osiem w Pile, trzynastego maja w piątek. (…) Uczniowie, biorący udział w rozróbie, mówią, że istotnie nauczyciele nawoływali do powrotu, ale większość pogoniła za tymi z dwójki. Niestety, nie był to jedyny przypadek w Pile. Problem wojen międzyszkolnych zdaje się ostatnio nasilać. (Wojtek Żużewicz)

Nr 750, 5.06.1994 r.

Amica Holding S.A., utworzona we wrześniu 1993 roku, miała niedawno swój wielki dzień. 24 maja br. kupiła wspólnie z Bankiem Handlowym w Warszawie Fabrykę Kuchni we Wronkach. (…) W przyszłym centrum produkcji sprzętu gospodarstwa domowego wytwarzane będą nie tylko kuchnie, ale także lodówki, pralki, meble kuchenne itd. (zp)

Nr 753, 26.06.1994 r.

To były emocje! Kto wylosuje piękne ciemnoniebieskiego malucha? (…) Punktualnie o godzinie osiemnastej, po zakończeniu biegu pierwszej „Dziesiątki Złotowskiej”, tuż po tym jak wybrzmiał ostatni akord występu jazzującego zespołu „No i co?”, rozpoczęło się wielkie losowanie. Do wygrania, oprócz wspomnianego fiata 126 p, były 82 atrakcyjne nagrody: telewizory, radia, rowery, lampy, odzież itp. Z wielkiej sterty starannie wyselekcjonowanych kuponów (…) mała złotowianka, Wioletka, wyciągnęła szarą kopertę. Jej nadawczynią okazała się pani Janina Rudzik z Piły.

Nr 753, 26.06.1994 r.

Nie boją się duchów. Cmentarz to dla nich miejsce jak każde inne. Nie teren kultu, ale po prostu… przedłużenie podwórka. Ot, takie osiedlowe „wesołe miasteczko”. Spotykali się na cmentarzu obok kościoła pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Wspomożenia Wiernych w Pile. Wyżywali się tam po szkole. Bawili się w chowanego, skakali po grobach, tłukli tablice z nazwiskami zmarłych, wyrywali i łamali krzyże, przewracali cokoły pomników, w grobowcu palili świeczki… W ostatnich kilku tygodniach sprofanowali 85 grobów. Dzieci w wieku 10-12 lat.

Polacy boją się biedy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie